Ciekawy pasażer…Gosia

A wiec tak,

12 października na pokład SP-CUG wziąłem dziewczę, które jest dość „do przodu.”

„Jest do przodu” bo uprawniona ku temu Małgorzata jest. 🤷‍♂️ taką się z powierzchowności wydaje.

Ma Ona usposobienie sportowe, charakter sportowca, który prze do przodu.

Logicznie co? 😂😅

Nie? No to od początku…

Dość dodać, że systematyka pływaka synchronicznego określa Ją, wygląd fizyczny jej, usposobienie i wrażliwość dość „seductive” jest.

Do tego młodość, siła i szczerość.

Wyglądając tak, nie bardzo jest się czego obawiać… znaczy „do tyłu być…”

….ale od początku….

Lotnisko, EPPO… godzina 13.30, „nasza” maszyna jeszcze nie gotowa, ba nie wylądowała jeszcze. Lata gdzieś nasz samolot nad Wronkami, z kimś kto do egzaminu przygotowuje się.

Pogoda jest CAVOK, ale za to wiatr 18 węzłów prawie w osi pasa – mniej więcej – 😂😂😂 ale – po nim w metarze G28… a to już dla Tecnama 2002 nie przelewki. Porywy wiatru 🤷‍♂️🤦‍♂️😱🙄 oh well

Należy dodać, że właśnie teraz duże samoloty na kraba do lądowania podchodzą, patrząc na to szczególnie nieprzekonany do latania – w tym danym momencie – jestem.

Może by tak spasować? Po co się pchać? Zabuja, spadnę nad pasem i co?

….

Moja rezerwacja na samolot, na dziś jest efektem tego, że wziąłem ją po kimś, kto na lot nie zdecydował się, a przecież rezerwował samolot na 2 tygodnie wcześniej.

Czy za tego Pilota rezygnację z rezerwacji i lotu odpowiada pogoda? A może to sraczka złapana dnia poprzedniego?

Kto wie, może krwawe wybroczyny złapane od walki z mosbergiem na strzelnicy?

Tego nie wiadomo. Jednak lampka z tyłu czaszki mej 😂 dość ochoczo żarzy się.

Samolot wszak złapałem na „rezerwacji” dziś rano.

….

Na lotnisku kręcą się koledzy moi, w tym Pilot Jan Paluch, pilot zawodowy, który samolotem „naszym” godzinę temu lot zapoznawczy odbył i Onże o warunkach na podejściu do pasa 28 mówi „wymagające” oraz „ciekawe”.

Ummm… ja z zasady zachowawczy jestem. Żyje, bo staram się nie ryzykować wiele.

Szukając, i szykując się podświadomie do wymówki do „nielotu”, pytam się te dziewcze, czy się nie boi….?

Dziewczę twierdzi, że boi sie nic. 🤷‍♂️😈

Damn. No ta droga nie przejdzie.

Analizuje więc wtórnie.

Zachowawczo. A więc:

Nie wiem czy Jej „niebadztwo” to wiara we mnie, czy może to moje „w lotnictwie” opanowanie.

Po latach ściemniania… i wgląd za winkla ….taki …że nie zdradzam specjalnie się… jej wiarę we mnie więc odrzucam. Żadna to opoka czy przekonanie.

A więc reszta…

A) Trasa.

Trasę mam stałą – taką – która cisnę już ponad rok, „poznan-whisky-boszkowo-zielona gora babimost /niski przelot-swiebodzin-i wzdłuż autostrady do Poznania.” –

Bełkot tak-zwany, brzmi jakby na FISie mówił ten, co na drzwiach od stodoły do lotu poderwał się… 😂😱🤪

Jest przelot nad jeziorem, i niski przelot nad pasem innego lotniska i dookoła monumentu Jezusa.. co w koronie cierniowe anteny internetu miał

https://www.tvn24.pl/poznan,43/koniec-internetu-z-korony-jezusa-w-swiebodzinie-zdemontowali-anteny,835704.html

trzy ciekawe i różne miejsca, które sa punktami lotu dla moich Gości.

Tu nic nowego. Ok 💪🏻

B) Maszyna.

Samolot? 140 godzin na nim. Latam nim dość pewnie. Pewniej niż czymkolwiek innym. ✌🏻

C) Pasażer.

Na podkładzie ktoś kto nie wie „co jest pięć” – to natural. Poza lotami ze Szwagrem, właściwie zawsze tak… i to w tym uwielbiam. Dzielić się z ludźmi lotnictwem. 👌🏻

D) Pogoda.

Widoczność dobra. W czym problem? Po prostu, tylko niesforny wiatr. 🤷‍♂️🙄🤷‍♂️

Przecież nikt nie obiecywał, że zawsze pięknie będzie. Tak?

Wiatr w granicach maszyny? No tak. 👌🏻

No to lecieć wypada. 😏🤪

….

Tankujemy, przetaczamy. Zajmujemy fotele. Zgoda na lot w CTRze? Uruchomienie? Zgoda jest. Uruchomienie też.

Kolujemy, jest i pas. Pasa próg. Dalej…

Zajmujemy 28 i czekamy aż poprzednik odleci, na starcie wiatr 17 węzłów.

/zdjecia dzięki uprzejmości mojej pasażerki/

No i zgoda na start idzie też.

throttle in full, 2400 rpm, fuel press ok, oil press good, speed is alive, raising, 40 knts, 50 ..rotation…

Odrywam, prawa gira maks wciśnięta, unosi mnie i już oderwałem się i dziób pod wiatr na lewo postawiło i grrr… mam kraba na starcie …omg and wtf?

i gust, poryw wiatru, uskok, spadli my zaraz po rotacji – nas ukośnie wpierw, brzydko do płyty prawym kołem dostawiło. Na szczęście z nie wysoka, i samolot za sprawa nogi i prawego koła, które pierwsze po asfalcie, w osi pasa w tej sekundzie wyrównało…ufff

No może nie aż tak sensacyjnie jak piszę ale…

Poryw wiatru odszedł, /albo i nie/ prędkość jest, idziemy prosto, rotacja ponownie i Bogu dzięki, unosimy się spokojnie… jesteśmy już metr nad pasem… ufff już jest dobrze.

Znów na krabona królewskiego… ze zwrotem w lewo, w kierunku Przeźmierowa, ale prędkość nabieram i delikatnie ciągnę do góry i lecimy. Tu już można zrównać i z prędkością klapy już schować.

Pas jest tu długi, ale gdybym ponownie skoczka zrobił, bo by mi wiatr z pod skrzydeł uciekł, fundując taki z pasem pocałunek, chyba bym, raczej napewno, że, ze startu bym zrezygnował.

Może trzeba było totalnie bez klap?

Lecimy. Moja pasażerka mówi mało.

Proszę ją o otwarcie coli w puszce, którą dla niej kupiłem. Myślę, że trochę cukru we krwi teraz przyda się.

Trudno że jej, mogę się chcieć napić, a wlasciwie to chyba muszę.

Pytam się czy się nie napije przede mną? Napije.

Wzięła parę łyków. Potem moja kolej.

Wiatr w przedziale 300-600 metrow nad ziemią specjalnie litościwy nie jest. Rzuca.

Ale i o tym było w komunikacie ATIS. Trochę nami ciska, tym bardziej staram się odwrocić od tego uwagę mego pasażera i opowiadam o mym – jakże mało świadomym jeszcze – lotnictwie.

A to że to, a to że tak. A tu to, a tam to.

Pogoda – sic! A podobna do tej gdy lot solo – ten godzinny – przed uzyskaniem licencji wykonywałem.

Wtedy ciskało mną, że słuchawki mocno oberwały też, i dobrze że one a nie ja.

https://pawelkozak.com/2018/07/04/kolejne-6-godzin-20-minut-dokladnie-wlasnie-tyle/

Na szczęście, dziś lecąc na południe od Poznania, jest juz trochę lepiej, spokojniej.

Dolatujemy do Boszkowa, a tam jeziorko:

Potem Zielona Góra, i Świebodzin,

I teraz tak. Pasażerka mówi mało.

Nie wiem czy nudzi się, czy latać lubi… co w ogóle dzieje się. Czy to wpływ pogody?

Może jest jej nie dobrze, może znurzona jest…

Pytać? A nie pytam. Pytań tych, lepiej nie zadawać, póki sam się pasażer nie zwerbalizuje.

Takie czasem podpytywanie, podświadome kierowanie niezdefiniowanej, i wrzuconej w inny świat, osoby …na jakiś z góry określony tor, to nie dobre jest. Nie znajduje tego fajnie. Wole czyjąś szczera i osobistą wypowiedz..

Latanie daje tyle emocji, i jest miejscem tak innym, że bywa, że jest „overwhelming” – i tu nie wolno, i wręcz nie wypada nic sugerować nam Pilotom, osobie obok nas. Nawet jeśli bardzo byśmy chcieli aby ktoś obok nas podzielał to co czujemy my – ekscytacje.

Należy poczekać na towarzysza rozluźnienie, one przyjdzie jeszcze w locie, albo na dole, już po nim, i wtedy osoba ta zaczyna mówić.

Dajmy jej – tej osobie – określić w sobie się. A potem warto się wsłuchać. Ten zwrot cudowny zazwyczaj jest.

Zazwyczaj. Tu nadal cisza..

….

Są dziś te cholerne uskoki powietrza, ale poza tym w normie i bezpiecznie jest, wiec nie ma powodów ku temu aby zawracać się, na lotnisko do lądowania, chyba, że wymagała by tego dyspozycja gościa mego, obok mnie.

Ale słyszę nic. Nic do mnie nie wraca… 🤷‍♂️😅 no cóż… będąc zakładnikiem swoich słów, wypowiedzianych powyżej, nie dopytuje, tylko opowiadam… jeszcze to co mogę tu… na pytania czy Dziewczę czuje się okay – słyszę, że dobrze, ze jest okay.

Dopiero będąc w dolocie, do Niepruszewa (EPPOW), pozwalamy sobie szersza rozmowę, i … bo Dziewczę już wie, że za chwile koniec imprezy jest i czuć już duże ogólne rozluźnienie… przyzwyczaiła się?

Ona zaczyna mówić… tak wiele, że muszę jej przerwać aby na wieżę w Poznaniu zgłosić się.

I okazuje się, że nie tylko ja jestem osobą, tu, która potrafi emocje trzymać na wodzy, po to aby komfort dać innym i nie powodować może zbytniego zgiełku, który może przecież wprowadzić choćby zamęt czy nerwowość.

Szalenie szanuje to, że ktoś podobnie jak ja, nie znając czy dobrze jest czy źle, będąc, sam w sobie, poza granicą swego komfortu, [bo rzuca nami i rzuca….] nie rości sobie Człowiek ten praw do natychmiastowego – wg oczekiwań swych – zainteresowania się jej osobą…… tylko ufa w osobę z którą umówiła się ufać… i nie zmienia tego, w czasie trwania „umowy” tej. To prawdziwą wartość człowieczeństwa stanowi mi.

Odbiegając zupełnie od tematu lotu i skupiając się na społeczeństwie, konkludując wniosek mój…

Z drugiej strony … na tej ludzkiej skali…. uwierają mnie jednostki roszczeniowe …i te których słowo łączy się z warunkowym „ale, jeżeli…gdy” i tym niedopowiedzianym i niezdefiniowanym „coś” – tzw. furtką o której raczyć nie dopowiedzieli, z wygody swej, hedonizmu, a właściwie egoizmu, egocentryzmu swego.

Bywa, że dojrzałość wymaga dużego nakładu pracy, bo nie każde dzieciństwo szczęśliwe, a nie każdy rodzic sprawdza się,

Każdy z nas swój krzyż nosi, a dojrzałość oceniam po dotrzymywaniu umów, słowa, czy zachowania jednostki w chwili „poza jej komfortem.”

Tacy-Oni, skonfliktowani wewnętrznie, choćby Geje typu Princeska potrafią wysypać w kolejce do bramek na lotnisku, wszystko, ze swojej „torebki” na podłogę i szukać kluczy od domu „kumpla”, i z tego jak „ważnego powodu” do przodu nie pójdą, oj nie, bo nagle odkryli, że znaleźli się poza swoja strefą komfortu i to im nie podoba się. 😂😂😂

blokują przejście, jakby świat zatrzymać się wokół nich mógł….absorbują, a nie zawsze ku temu jest miejsce i czas, bo mogą.

Będąc obserwatorem takich zachowań, w chwilach tych, noszę nieodpartą chęć wskazać im ich miejsce – które od wieków i pokoleń zajmowali Oni tacy – wśród czerni, i przyzwoitek, lub ofiar losu i przez omyłkę dzisiejszego świata, ktoś dał im prawo głosu i decyzji.

Jeśli nie wiesz, nie znasz się, to wypadałoby abyś zdał sobie sprawę w sekundę z ułomności swej i odsunął się po cichutku na bok, w cień, a dał drogę tym którzy wiedzą gdzie idą. Może naśladuj. Nie przeszkadzaj chociaż… aż tyle proszę Cię..

To totalnie na drugiej stronie skali mej.

Sam wcale ani dojrzały ani silny nie jestem, ale słowo me warte tyle ile ja sam.

…..

A tu, zupełnie fajnie..

Ta fantastyczna dziewczyna słowna i charakterna jest. Jak się umówiła tak…

Dowiaduje się od niej, nad punktem whisky w powrocie do Poznania, że „przed lotem byłam fafarafa, lot to lot, do momentu gdy oderwało nas od pasa i okazało się, że zwyczajnie nie będzie już”; „wtedy nabrałam pokory”.

I tak to jest. Czasem wydaje się ze jest pasażerowi nudno, i tak też jest. Czasami ktoś …żywo przeżywa lot, od samego początku o tym mówi, ….a czasami pokorę w sobie nosi, wobec żywiołów otaczających nas… i nie ma tu szczególnie o czym gadać. W ciszy dochodzi do siebie, w czymś czego nie spodziewał się, nadal ufa, a nie poddaje w kwestionowanie ufanie to – tylko dlatego, że nie jest tak jak projektował ktoś to doświadczenie.

Jej – latanie – przypadło do gustu.

Zakochała się w tym, jak mi później napisała. Miłość, jej, do latania, od razu trudna i wybrukowana w emocje była, także też mocniejsza, dziś.

Silnym ludziom, silne emocje. Każdemu według potrzeb. Oj tak.

Wspaniale było z kimś takim polatać.

A na podejściu do dwa osiem wiatr 14 węzłów, wiec na klapach takeoff, troszkę pobujało, ale siedliśmy ładnie i delikatnie 🙂

Yeah! ✌🏻

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s