Heringsdorf zirchow – EDAH

Hej!

W środę w nocy otwieram timebrosa (serwis dzielonej rezerwacji statków powietrznych). Robię to aby upewnić się, że moja piątkowa rezerwacja na CUGa (Tecnama SP-CUGa) jest nadal aktywna i jest, ale…patrzę i…

….ktoś zwolnił SP-TEYa i to na czwartek w godzinach 0600 – 1600 można latać… wow!

Damn… /nadal w nocy, nadal w środę./

No jutro mam jechać do klienta właśnie. Jesus… jak to zrobić? Jak mam to zrobić?

23.35 zasadniczo na wpół przytomny, bo juz spałem – rozkminiam, że zamiast jechać do Świebodzic, mogę do Świebodzic polecieć.

To wtedy zamiast jechać tam godzin 3, tam w Świebodzicach po godzinie wyląduję na EPWC i …poproszę klienta aby po mnie podjechał. Naprawię sprzęt, i tak samo, łączonym transportem wrócę. Wow! Jest plan!

Dobra… to rezerwuje…. TEYa – od 0800 do 1200.

po mej rezerwacji – Miedzy 1200 a 1545 Tey nadal świeci chęciami 😊😉 do latania.

Znów – następuje – rozkmina.

Pojawia się w głowie EDAH – czyli port GA po niemieckiej stronie – w lewo od Świnoujścia.

O tym miejscu pisał mi na whatsupie Tomek mój pierwszy FI, i że tam restauracja jest i muzeum.

Fajnie jest to zobaczyć.

Fajnie by było też po raz pierwszy polecieć samemu za Polską granicę. Jest misja i wyzwanie.

Po północy, już w czwartek – plan się rozwinął tak: poza wizyta serwisową w Świebodzicach, na tapetę jutrzejszą wszedł jeszcze Heringsdorf – właśnie!

Rezerwacje na TEYa, wybrałem do maxa – do 15.30.

Hurra! Jutro latam! Ehh…. to już był czwartek …”to latam już dziś”

niemieckie nabrzeże

Przy okazji, wspomnę, że zrzuciłem rezerwacje na CUGa – tą na piątek.

W czwartek – od rana – telefonicznie – okazuje się, że klient nie może mnie z lotniska w Świebodzicach odebrać – znaczy może i chętnie to zrobi, ale po 11stej – czyli nie tak „rano”.

Wybieram więc zamiankę celów i najpierw polecę do Heringsdorfu, a potem – gdy już z EDAH wrócę – to do klienta się udam. Plan mój wszak szczytny jest.

Ostatecznie o 11.10 przed południem dotarłem do EDAH, poprzez punkt przekroczenia granicy Polsko-Niemieckiej o nazwie BINKA – on też jest VRP Echo dla EDAH.

dygresyjnie wspomnę tu, że w wypełnieniu planu lotu pomógł mi Mateusz, z tą „Binka” właśnie – za co dziekuje – EET/BINKA0130 – znaczy, że dotrę tam za około 1 godz 30 min od startu. Yeah!

Przelot tam superowy, chociaż widoczność ograniczana trochę przez pogodę – za to bez termiki jeszcze – więc spokojnie – jak po torach.

Sam Heringsdorf? Super. Tak wyobrażam sobie porty przyjazne General Aviation.

Nasze Leszno? Tak, jest blisko, i jest stacja / można zjeść i się za potrzebą udać.

W Czechach co – w zeszłym tygodniu – byłem, też ładnie, bo „stacja” i że „w górach”

Ale tu? Tu jest po europejsku – po zachodniemu. ♥️

Tu jest pas utwardzony, lotnisko w CTRze, do tego restauracja, ….Restauracja, – nie bar. Muzeum, gdzie wszystkie eksponaty nadal „latają” 👍👌

Są też apartamenty, gdybym postanowił tam po prostu przespać noc.

Wszystko zadbane, klimatyczne! Wow! Super!

Wszystko tam w przystępnych cenach. Lądowanie i taxi – 10€.

Muzeum – 10€.

Coca-Cola 0,5 L – 2,5 € (z tego wszystkiego jak powiedziała moja koleżanka – Cola się najmniej opłaca 😂👍)

Wizyta w Muzeum, rekonesans restauracji i otoczenia, zajął mi godzinkę.

Jedyne, czego Panowie z Heringsdorfu nie zrobili, to zamknięcie mojego planu lotu którym do nich leciałem – ale w powrocie już w Polsce, na Gdańsk Informacja (radio) Pan o tym mnie poinformował oraz, że zamknięciem on zajmie się. Kłaniam się więc.

Z ciekawostek? Ktoś w drodze mej powrotnej – koło Polic – na „drzwiach od stodoły leciał” – bez komunikacji z Gdańsk Info. Na powrocie tak już termiką telepało, że nawet 5500 ft nie pomagało – wciąż i ponad godzinę było mega nieprzyjemnie.

W Poznaniu lądowałem o 13.30, ale z błędnika koniecznością – pochodzenia po twardym dłuższa chwile – ze względu na to ciągłe chybotanie na powrocie.

Plan lotu – przelotu do klienta, też ewaluował. Ja po prostu w czwartek do niego samolotem już nie zdarzę.

Umówiłem się, więc, z klientem na dziś i dziś na 0700 w Swiebodzicach i byłem – wstając rano o 4tej (aby autem tam dojechać. Ugh!)

Wracając do czwartku – czyli do wczoraj… czas miedzy 1330 a 1530 rownież wykorzystałem – wzbiliśmy się w to turbulentne powietrze – ze szwagrem – mężem mojej siostry – on tez swoją PPLke realizuje.

Miło było raz pierwszy kogoś na pokładzie – kto nie instruktor – ale latanie Tecnam Sira ogarnia sprawnie i w dodatku Szwagier! 💪👍🤙👌

Przyjemność latania to była żadna – raczej to sauna z opalaniem która ktoś ciagle buja – ale fajnie, że razem lecieliśmy! Cieszę się!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s