1h36min – Krzysztof :)

Wczoraj, wracając do domu z Tarnowa, przez Wrocław, Śrem – bo tam odwiedziłem klientów, …gdzieś właśnie tam – w Śremie, dotarło do mnie, że SP-TEY jest wolny od 6 rano do 9 tej – ktoś anulował swoją rezerwacje.

Szybkie zastanowienie. Poza samolotem, potrzebuje pasażera – aby dzielić się kosztem jego wynajmu, paliwa, i drugiej pary słuchawek.

Pytanie do przyjaciela.

A potem, była seria do drugiego przyjaciela 🙂 Tomka – a mego pierwszego instruktora 🙂

Zapytanie poszło – o paliwo, i o słuchawki 🙂 Napisałem do Tomka, bo Tomek o tej późnej porze był jeszcze w powietrzu – co równe było temu, że na lotnisku w Poznaniu jeszcze – albo – dopiero będzie i jest wstanie odpowiedzieć na moje pytania – albo nawet pomóc.

Tomek zrobił więcej, zabezpieczył paliwo dla mnie – zatankował SEY i to tak troszkę ponad połowę – dokładnie jak prosiłem.

dziękuję! 👍💪

A to jest zdjęcie które dostałem od Tomka, gdy podchodził ze swoim uczniem do lądowania. Latanie w nocy musi być równie ciekawe.

A dziś, pobudka o 4.30. Za oknem ciemno.

Metar z 4.31 nie za super. Raczej super wcale.

Umawiamy się z Krzysztofem, że „do zobaczenia – na lotnisku”, ale czy polecimy to nie wiem.

O 5.20 niebo na Ławicy wygląda tak:

O 5.30 spotkałem się z Krzysztofem i 🙂 idziemy.

Jestem nadal trochę niepewny pogody. Mimo, że niby lepiej jest.

Dzwonie więc do Farrukha, aby się upewnić, że latanie przy takim zachmurzeniu jest tym czego mogę się podjąć. Jego odpowiedz jest twierdząca. Mogę.

Jak banalne się to wszystkim może się to wydawać – tym którzy są już „dalej” – te moje rozterki.. czy latać gdy na 1300 ft niebo jest przykryte w 4/8…. a potem jeszcze jedna warstwa…

…tak może być …banalnie …ale cały ten mój blog, jest nudny – w sensie tego, co się tu publikuje – że zachowawczo przesuwam granice doświadczeń jako Pilot, i tym samym budując je.

Kierunek jest jeden – rozwijać się w lotnictwie, przy czym unikać „żółtego paska” w TVN24.

Mój błąd, przecena możliwości, może mieć konsekwencje dla zdrowia, życia mojego, czy mojego pasażera, naszych rodzin.

Bottom line.

O 6.20 siedzimy w maszynie i ja grzejemy, a Krzysiu nagrywa film…

No i jest start i odlot przez Whisky.

Przelot nie tam gdzie chciałem i zaplanowałem, za to do Świebodzina dolecieć się da…

a ….Krzysztof zapragnął zobaczyć „zamek Kulczyka” w Stobnicy – który do Kulczyka nie należy, za to ma za dużą wyspę – i sprawa tam zrobiła się przecież z tego powodu „narodowa”.

Cała trasa wyglądała tak, co na różowe, to planowałem, ale ze względu na pogodę, nie wykonałem. Pomarańczowe spaghetti – to co wykonać się udało.

Tu gdzie poleciałem, przejrzyściej było, okienko….

Potem powrót do Poznania przez Charlie, i… CTR Poznania i zgłaszamy się z zamiarem pełnego lądowania.

Tu w kręgu (do lądowania), ze względu na separację do „ciężkiego” samolotu i jego odlot, dostajemy polecenie wydłużenia pozycji z wiatrem, najpierw o minutę, później o jeszcze pół 🙂 co skutkowało tym, że znaleźliśmy się – ku mojej uciesze nad Poznaniem! Tak latałem dziś nad ścisłym centrum! Yeah!

Widziałem moje miasto dokładnie od środka 🙂

Cały dzisiejszy przelot odbył się na wysokości 1000-1200 stóp, bo wyżej co chwile coś białego zalegało. Trochę też trzepotało 🙂

Ale co tam. 😁😁😁 Z Krzysiem fajnie było. Umówiliśmy się ze lecimy razem nad morze.

Na koniec, kolejny film, podejście do lądowania – znów robie je trochę poza centrum pasa – muszę to poprawić,

I na koniec, zjebałem coś, mimo, że wydawało mi się ze poprawnie zgasiłem samolot i wszystko wyłączyłem, przełącznik Master zostawiłem „on” – przez co wyładowałem akumulator w samolocie! UGH! 🤦‍♂️🤨😤🤯

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s