Poznan – Bagicz

Farrukh użyczył mi samolot SP-TEY.

Od 6.30 do …wstępnie do 10.00 – ale z tym czasem powrotu – pływająco.

Super. 3h30min. Easy as this. Wyznaczam na SkyDemonie 🙂

No i mam – Bagicz 🙂 to pewnie że polecę.

Jak nie polecę jak polecę? Czasowo przecież zmieszczę się!

Dnia następnego na lotnisku znów nie jestem sam. Jest ze mną Milena. Lecimy razem! Zakochała się w tych spacerach po niebie! Pisałem juz..

Fajnie tak bo dzielimy koszty podróży 👍

Jednego czego nadal na lotnisku nie ma to paliwa. Samochód stoi po stronie cywilnej, wiec czekamy.

I troche czekamy. W koncu paliwo wjezdza.

A my przechodzimy kontrole strzaży granicznej i samolot tankujemy. Poprawka ….Milena uczy sie go tankowac.

Potem sprawdzam samolot, wsiadamy i

7.53 zaczynam taxi.

Ruszamy.

Przelot najpierw na Choszczno, po drodze co sobie oznaczyłem, w Sarbinowie zmieniamy częstotliwość radia z Poznan Info na Gdansk Informacja 😉

Zgłaszam nasze intencje, i aktualne ciśnienie i wysokość,

Dostajemy zwrotnie informacje ze „czterdziestka” jest aktywna. Potwierdzam info – po czym prosze Milenę, aby na papierowej mapie się upewniła gdzie ta strefa jest.

Wszak mam zaplanowane omijanie jednej ze stref, ale czy aby tej napewno?

Milena pyta co bedzie jak w nia wlecimy… mowie, ze podniesie sie na nas krzyk i ze beda krzyczec abysmy zaraz wylecieli. A nie lubimy gdy na nas krzyczą, prawda?

Milena jest słaba z map – tak mówi – ja nie zawuwazlylem 😁👍🤭 ogarnia. Znalazła strefę „40”- tak to ta sama co już ją w planie ominąłem – w skyDemon ma ona tylko inne oznaczenie – ale nadal to ten kopnięty kwadrat koło Choszczna.

Daje rade Milena 🙂

na niebie jest ślicznie i spokojnie.

W drodze na północ ze 20-30 mil jeszcze do morza i zaczynają się pojawiać pierwsze chmurki 🙂 na 2500 ft, w drodze powrotnej nam juz nie odpuszcza – i beda uprzykrzać nam przelot do końca.

Zreszta juz tu teraz zaczyna się termika.

Ale morze wyglada pięknie.

Widok brzegu – Bałtyku – to się nigdy nie znudzi.

Na Gdańsk info zgłaszamy z widocznością lotniska Bagicz i przechodzimy na radio Bagicz. Tam cisza… jestem tu drugi raz. Cisza. Wiatr 17 węzłów od morza, crosswind.

Klapy na take-off i lądujemy.

Wybieramy pas w użyciu 07 🙂 bo tak z cross-windu nam wychodzi.

Przy samej ziemi juz tylko 9kt, fajnie.

Tu przy lotnisku letników nie ma, maja daleko tu dojść, rewelka ze nie ma tu parawanów, hałaśliwych ludzi, morze jest tu tylko dziś dla nas.

Wyciągam drona, robie pare ujęć, chwila rozmowy, napój, i wracamy. Wszak czas na jaki mamy samolot jest pływający, ale Milena koło 12stej musi odebrać koleżankę ze szpitala, a jesteśmy już spóźnieni.

Przelot powrotny zakłada dalej na wschód do jeziora Jamno, tam zmiana kursu na południowo wschodni i do Chojnic – skad Milena pochodzi.

Wiem jak to dla mnie ważne było polecieć do Zbąszynia, wiem, że dla niej jest podobnie.

Na niebie pięknie, ale jak ładnie jest, tak termika daje popalić.

Martwię się o Milenę, najbardziej o to że poprosi o woreczek, którego przecież nie mam.

Po horyzont chmurki, informuje ją, że o tam się skończą – bo wiem, że cierpienie z określonym końcem jest łatwiejsze do zniesienia. Człowiek nie wpada w panikę, gdy wie, że zaraz jest koniec, i żę potem może on być powodem do żartów.

Słowa naszych mam „chłopak jesteś czy dziewczyna? Pani zastrzyk Ci zrobi, i po sprawie, ukuje, i już. Nie lamętuj mi tu, każdy szczepienie ma” – to chyba cały obraz tej mojej pokrętnej analogii – mimo że Milena jest dziewczyna? 🤔🤭

Obrazuje jej ta „termikę”, wyboje – jako jazdę samochodem terenowym przez teren – tu z tą różnicą, że terenu nie widać, ale odczucia niczym nie różnią się przecież od tego.

Kilka razy w czasie dolotu do Chojnic, pada z moich ust wypowiedz, że mimo, że nas zatrzepało to nic się wielkiego nie stało, nadal lecimy i wszystko jest dobrze.

Opowiadam jej o odczycie prędkości nawet – i że jest w zielonym polu, a pole żółte to pole gdy latać możemy gdy powietrze jest nieturbulentne. W związku z tym, w polu zielonym możemy latać w taką pogodę – ze spokojem 😁

Przed Chojnicami pojawia się od Mileny zwrot, że się przyzwyczaiła. Mówi, że jest dobrze. Ze jej nic nie jest.

Ufff!!! Kamień z serca!!!

Bałem się o nią! Bałem się, że zrobi się zielona, i będziemy musieli gdzieś lądować – co tak naprawdę nic nie zmieni – bo pogoda teraz nie ustąpi, a jedynie ją to lądowanie tylko bardziej zmęczy. Lądowanie i start to też przecież stres.

Dziele się z nią tym. Ciesze się, że jest taka twarda! You the best Girl! ♥️♥️👍💪

Chojnice!

Teraz obieramy kurs na EPPI, włączam Navi, ona odlicza nam czas. Za koniec bujania przyjmujemy czas do Piły plus 30 min (do Poznania).

Super, to jeszcze łatwiej znieść. Rownież mi 😁😂👍

Przed Piłą dziękujemy Informacji Gdańsk, przechodzimy na Poznań Info, tam informujemy, ze z ominięciem Piły na punkt Charlie w Poznaniu (w planie bylo AEPPI).

W CTRze EPPO jeszcze jedna orbitka nad November bo samoloty pasażerskie dwa odlatują, i lądujemy na 28. Szybko mykam z pasa, bo za mną znów coś dużego do odlotu i jesteśmy na ziemi.

Wylądowaliśmy o 12.30 w Poznaniu.

Podróż zajęła nam dobrze 4h40min wliczając postój w Bagiczu.

W jedną stronę 1h48min, w drugą 1h52min w powietrzu!

To znacznie dłużej od tego co zakładałem, ale do przelotu dodaliśmy Chojnice…

Na niebie było pięknie! Było też wyczerpująco i ciężko – szczególnie w powrocie.

Mimo, że martwiłem się o Milenę, uwielbiam latać ludźmi i dzielić się tą pasja!

Na koniec pokazałem Milenie DA40 w który chyba się przesiądę. Jest większy!

A to film z tej podróży 🙂

Do miłego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s