Piękny magiczny dzień.

Dziś mialem lecieć w trasę, po raz ostatni z Tomkiem, bo on właśnie w przyszłym tygodniu wylatuje do US and A na szkolenie na typ. To Tomkowe szkolenie, trochę mi plany pokrzyżowało, bo ja swoje szkolenie mialem skończyć do 22 czerwca i potem zaraz egzamin, ale starszy, silniejszy ma pierwszeństwo.

Wiec Tomka ubywa na miesiąc. Co dalej z moim kursem? Nie wiem, ale zobaczymy…

No i na dziś mialem szkolenie w godzinach 6-13. Mialem, bo oczywiście D-IA, wysypała się z rozkładówki, bo na 50tke właśnie wczoraj na dziś zniknęła do serwisu.

Pierwotny plan zakładał, ze miedzy szósta a trzynasta przejmiemy samolot, i …i z samego rana mojego starszego syna zapoznamy z maszyna.

Od kiedy zacząłem się szkolić, Borys jest moim kibicem i powiernikiem. Dużo słucha, opanował róże wiatrów, także idzie mu to bez myślenia, stopnie pięknie konwertuje na kierunki, i rozumie dla czego pas jest 28 a wiatr wieje na dwa osiem. Mega ogarnia.

Ponieważ po AirShow zreflektował sobie, ze bardzo żałuje, że nie siedział w „kokpicie Pilota”, mega mu zależało – i to było widać. – bo gdy jechałem na lotnisko to dopytywał. Gdy w Poniedziałek w tym tygodniu, leciałem do Lodzi, knułem juz szczegółowy plan z Tomkiem.

W Poniedziałek popołudniu Borys tez dowiedział się ze do samolotu wsiądzie już w tą środę. Był mega happy!

Jednak wczoraj się okazało, że ani nasz wypad nad morze, ani samolotu dla Borysa nie ma, czulem się fatalnie. Mega. Nie ze swojej winy, ale zawodzę własne dziecko. Ugh.

I tu musze pokłonić się Tomkowi. Tomek, załatwił, wybłagał, czy cokolwiek tam zrobil, załatwił samolot dla Boryska! Pozałatwiał z innym instruktorem aby na innym Tecnamie skonczył szybciej.

Borys nie tylko na lotnisku był, nie tylko samolot dotknął, do niego wsiadł, kołował, ale z Tomkiem w niebo się wzbił i w holdingu nad sierra 6 innych samolotów przepuścił.

Borys wrócił na ziemie szczęśliwy, a jego perspektywy rozwoju, horyzonty, tego 8 letniego chłopca na zawsze się poszerzyły. Od dziś nie musi on być juz „Piłkarzem”, „Policjantem” czy „Biznesmenem”, ale „Pilotem”, czyli jak sam powiedział osobą co robi co lubi a przy tym dostaje za to dużo kasy.

I chyba o to w życiu chodzi. Robić rzeczy takie aby łączyć pasje z praca.

Życzę tego Borysowi, nie musi być to wszak Lotnictwo, ale taki szczęśliwy sposób na życie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s